elmo26
elmo26.blog.interia.pl
<< Kwiecień 2014
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930
O mnie
elmo26
33
Słówko o mnie
Całkiem inny nie przewidywalny choc czasami strasznie czytelny.Intrygujący i szalony czasami niepoprawny romantyk
Zobacz mój profil
Notki
Dwa oblicza 2013-05-20
Siedząc w ostatniej ławce przed blokiem nie do końca uważasz na lekcjach życia.
Nie za bardzo wiesz co się dzieje i z czego będą odpytywać.
Ważniejsze jest to, czy spijesz problemy jednym łykiem czy puścisz z dymem w kolejnym oddechu swoje plany.
Przyrastając do ławki nie potrafią Cię ruszyć nawet proste marzenia.
Zbyt wielkim wysiłkiem zdaje się być potrafić przeczytać prozę życia.
I wiedzieć co autor miał na myśli.
Nie potrafisz zadać trudnego pytania bo męczy Cię szukanie odpowiedzi.
Oglądając się dookoła siebie nie widzisz punktu zaczepienia.
Łatwiej i prościej siadać na łąwce ściągać spojrzenia ludzi.
Budzić lęk.
Sprawiając że język będzie ubogi.
PO co szukać ideałów.
Lepiej wygodnie ocenić pół osiedla.
Na plecach wypisać sobie ofiara niż wojownik.
A gdy przyjdzie najcięższy egzamin z bycia człowiekiem.
Z ludzkich odruchów i wpsółczucia.
Koledzy z ławki zamilkną.
Z dymem poleci całą uliczna mądrość.
Wypić trzeba będzie piwo ulicznej ofiary swojej własnej próżności.
I będzie boleć.
Będzie piec.
Ale nie zachowuj się jak ofiara.
Nie chowaj się
Masz drugi policzek.
Chłopiec z zapałkami 2013-05-20
O jeden raz za dużo.
Przeczulenie daje już o sobie znać.
Nie mozna już całkiem normalnie spojrzeć na świat ten najbliżej Ciebie.
Mimo tego że skóra zrobiął się już tak gruba nadal boisz się opażeń.
Ale stoisz bardzo blisko ognia.
Czujesz jego ciepło.
To przyjemne uczucie gdy na plecach chula zimny wiatr ostrożności.
A na twarzy wypieki.
I chodzisz dookoła.
Dreptasz ścieżkami unikając wyciągniecia ręki.
Nie raz czując przenikliwe zimno podchodzisz bliżej.
Odsuwając osoby, które uwielbiają się bawić.
W których oczach pali się życie na popiół.
I stajesz sama na przeciw życia, które gdzieś popaliło swoje drogi.
Gdzie lęk przed poparzeniem staje się silniejszy od chęci poczucia miłęgo ciepła.
I wtedy stając się ognioodporną poznajesz chłopaka.
Z paczką zapałek w ręku.
Który aż się pali by rozpalić wokół Ciebie wielkie ognisko.
Który przesiąkniety benzyną sprawdza czy płoną zapałki.
Chłopak, który cicho siedząc na parkingu ogląda swe spalone mosty.
Który spogląda na swoje spopielone ręce.
W którego oczach na Twój widok zaczyna się tlić ogień nie do zgaszenia.
Który płonie.
A płomieni nie widać.
Który krok po kroku podchodzi do Ciebie.
A Ty spalona zawstydzeniem.
Pozbędziesz się lęku przed poparzeniem?
"Smakosz" 2012-09-20
Spocone myśli już nie mogą mnie dogonić.
Ręcę już powoli się trzęsą.
Oddech pali po płuchach.
Wypala kolejną gorącą myślą część mnie, która umiera na Twoim ciele.
Niczym nie okryci nie krępujemy się kolejnych gestów.
Na szybko spisywanych kolejnymi pocałunkami uniesień.
Świat przestaje się liczyć.
Zastanawiasz się jak zabrać kolejny pocałunek gdy usta gdzieś daleko od ust
Dlatego całujesz brzuch bo bliżej.
Później całujesz dłoń.
A swoją błądzisz po plechach spisując swoje fantazje.
Rozpalasz się kolejnym widokiem nagiego ciała delikanie odkrywanego przez ciekawski blask księżyca.
Opuszczając granice przyzwoitości poddajesz się bez walki podnieceniu.
Czując jak przepływa coraz szybciej krew.
Jak ciało coraz wrażliwsze powoli opada z sił.
Jak zmieniając pozycją łapiesz oddech.
Nie myślac o zmęczeniu popełniasz kolejny grzech dobrego wychowania.
Już wtedy nie kochasz.
Nie pożądasz.
Bierzesz.
Każdą falę podniecenia i uniesienia.
Każdy jęk i syknięcie jak paliwo do ognia dolewane.
Wyłączasz myśli.
Oddając ster nieludzkiemu pożądaniu.
Grzeszysz przeciwko dobremu smakowi.
Smakując najczystszej rozkoszy w Twoich ramionach i z Twoich lędźwi..
"Jak?" 2012-09-20
 Nie zbiorę słów.
Nie znajdę zwrótów tak doskonałych i tak prostych.
Na nic się zdają podziękowania zaklęte w drobne prezenty czy też drogie podarunki.
Nie wystarczy stać razem na skraju marzeń w miejscu dotąd niedostępnym.
Nie wiem jak moćno ściskać Twoją dłoń by nie zgnieść jej.
Jak długo patrzeć w Twe oczy?
Jak długo szukać w słownikach słów mądrych ludzi, któy tak pięknie potrafili mówić o najprostszych uczuciach?
Gdzie znaleźć tą mądrość by w najdrobniejszym geście wyraźić te małe dygotanie serca pomiędzy uderzeniami.
Ile kwiatów zebrać?
Ile słodkich ciast piec ile posiłków zrobić?
Jak zebrać czas by najwięcej go Tobie poświęcić?
Nie wiem czy szukać odpowiedzi na te pytania?
Czy może nadal szukać kolejnych pytań bez odpowiedzi?
Mam tylko nadzieje...
Że wystarczy mi sił i życia by każdego dnia.
Przez prostą rzecz uśmiech czy pocałunek powiedzieć Ci dziękuje.
"Nowe marzenie" 2012-09-20
I znów będziesz wiedział kto się cieszy i czekał na to tak samo gorąco jak Ty a kto układa skopiowane regułki na szybko bo wypada.
Na odległość wyczujesz kto tego dnia choć przez moment mimo dystansu czy bliskości stanie za Tobą kolejną myślą by przez moment zaprosić Cię w myślach byś usiadł i się cieszył.
Kolejny dzień kiedy bedziesz się zastanawiał co zrobiłeś.
Czego już nie pamiętasz?
O czym zapomniałeś?
Ile osób zapomniałeś a ilu nie chcesz pamiętać?
Ile przelało się błota przez drogę, którą idziesz już nie sam?
Czy nadal jesteś tą osobą, która zawsze chciałes być.
Znów mimo wszystko usiądzesz w swoich myślach na rogu zabiegania i przestudiujesz wszystkie zakątki codziennych modlitw o lepsze jutro.
Zastanowisz się o czym jeszcze nie marzyłeś?
Co teraz ma ulecieć z dymem świec?
Jak policzyć wszystkie osoby, któe są Tobie najbliższe?
Jak wychowuje Cię nowa rodzina, której jeszcze rok temu nie było?
Jak się przygotować co minie w jeden dzień?
Na jakiej kartce spisać kolejne prośby?
Czego chcieć?
Czego jeszcze nie masz?
I gdy pustka ogarnia każdą kolejną myśl.
Ja już wiem.
Od dziś marzę by nie stracić tego co w życiu mam.
"17.03" 2012-09-20
Niby kolejny nasz dzień.
Niby kolejne odwiedziny w mieszkaniu gdzie czuje się jak w domu.
Gdzie nie muszę już uciekać.
Gdzie Pan ma się stać ojcem, którego brakowało.
Dzień, w którym oboje walcząc z nerwami uspakajamy się spojrzeniami.
Dzień, o którym tak kolorowo marzyłem.
Teraz na nowo pojawią się kolorami Twojej sukienki.
Moim dobrze zawiązanym krawatem.
Bukietem kwiatów kurczowo trzymanych w ręku.
Dzień w którym godziny umierają niepostrzeżenie.
Dzień kiedy nawet ja nie potrafię ukryć nerwów.
Kiedy spocone oczy ukradkiem wycieram.
Dzień na który czekam od momentu jak zaczęłaś mieszkać w moich oczach.
A później szybko przeprowadziłąś się do serca.
Dzień uświęcony spojrzeniami pokoleń.
Dzień gdy nagle wszystko cichnie.
Gdzy stojąc naprzeciw siebie słyszymy swe bicia serc.
Dzień gdy najważniejsze słowa przedzierają się przez szorstkie gardło.
By zamieszkać w namniejszym Państwie pomiędzy naszymi życiami.
By wypaść na nasze uszy krótkim...

 ....Tak
"Kilka kilo" 2012-02-13
Kilka kilogramów.
Nie do końca pełnych.
Za to z płucami już pełnymi siły i krzyku.
Z główką pustą jeszcze słów.
Bez nawet jednego słowa w głowie, którego każdy mógłby dźwięk znać.
Bezsilne i bezbronne.
A tak miażdżące to co zawsze stało w głównym salonie wielu pokoleń.
Kilka kilo mające imię.
Porafiące zmiękczyć setki kilo siły.
Ty taka mała zawinięta w uczucia tylu osób, które stoją pod progiem Twojej rodziny.
Ty taka mała delikatna aż mało kto odważy się wziąć Cię w swe dłonie by choć na moment odciążyć wycieńczone ciało matki.
Ty taka drobniutka cicha bez słów zmieniająca myśli.
Nieświadomnie wyciskajaca z ludzkich silnych oczu łzy.
Naciągająca w okowach bólu.
Tylko jedynie głodna i chętna do snu z przygrywającym niczym kołysanka cichszym już biciem serca.
Ty, która zaczynasz najtrudniejszą szkołę życia.
Już teraz.
Bez ocen.
Bez powtarzania klas.
W otoczeniu świata, który czekał na Ciebie.
W otoczeniu ludzi, którzy wierzą, że zmienisz nie tylko świat za oknem ale i świat pod skórą każdego z nas.
Ty.
Wiktoria.
"Bezgłos" 2012-02-13
Jest taka cisza, w której słychać Twój puls wybijający kolejne uderzenia serca.
Cisza, którą przecina dialog miasta.
Cisza kiedy sąsiedzi szurają stopami po podłodze.
Cisza kiedy słyszę wiatr mrugnięcia Twych powiek.
Kiedy niemo mówisz do mnie myślami wyciśnietymi w spojrzeniu.
Kiedy słychać jak oddech biega po Twoich płucach.
Kiedy siedząc po cichu czytam pamiętniki Twoich marzeń spisane wrażeniami z otwartymi ustami.
Tylko w takiej ciszy mogę Ci wykrzyczeć jak daleko prowadzą mnie za rękę Twoje obawy.
Tylko podczas takich cichych momentów wybieram z kieszeni moje pamiątki życia o wartości już dawno zapomnianej.
I daję Tobie w ciszy zatopionej.
Tylko w takim tańcu naszych spojrzeń widać to co każdy dzień stara się przełonić.
Tylko wtedy tak głośnym echem odbija się nawet najskromniejszy uśmiech.
Wtedy plany zdają się być zabawą z którą nawet nasze nienarodzone dziecko śietnie sobie da radę.
Wtedy wspólne życie zdaje się być młodzieńczą zabawą w dom, którą kątem pamięci wyrzucasz na podłogę.
Wtedy nawet i przysięga zdaje się być modlitwą na wspólny szlak, pełną smacznych kanapek i ciepłej herbaty w termosie.
Wtedy jedno spojrzenie mówi do nas tysiącem słów kiedyś niezrozumiałych zamkniętych w mogiłąch słowników stojących na półkach niczym posągi w kamieniu wykute na straży ajemnicy stojące po wieki.
Wtedy już nie ma ja.
Nie ma Ty.

"Fensi" 2012-02-10
Kilkadziesiąt lat więcej niż ja.
Ta sama budowa. Rysy twarzy niby te same jak malowane przez kalkę rękami niedokładnego dziecka.
Na szyi plecionka koralików wzorem plemienia, które nawet nie istnieje.
Chwiejny krok, na głowie blizna.
A w głowie?
Szambo rozlewające się po ciele od ramion w dół.
Zmiszczenie, które mieszka w jego rękach wypada przez płot zamierzeń na ulicę jeszcze swojej rodziny.
Bez mrugniecia okiem z oczyma zaczytanymi w krzyżowym pledzie różnych ludzkich słów.
Taki mądry i oczytany. Każdemu z miłym słowem i dobrą radą niczym ciepłą kawą na śniadanie.
Po cichu ukradkiem na dziko mieszkający gdzieś indziej.
Z nowymi dziećmi.
Z nową kobietą witającą u progu.
I po co to?By na nowo czuć się młodym.
Z rozumem schowanym w czyściutkich gaciach kupinych na wyspach?
By leczyć kolejne chore rany serca w sanatorium.
Gdzie na nowo po raz już Bóg wie który czujesz się na nowo młody.I młodo głupi?
By w końcu w pogoni za tym wszystkim w nowych ciuchach, koralikach i na karbie kłamstwa zgubić coś co nigdy nie było Twoje.
By na nowo stać się już nie młodym ale już wolnym.
Do kolejnej porażki.
Do kolejnej sesji w sanatorium.

"Tylko dla dorosłych" 2012-02-10
Nie czekając jak zgasną światła.
Bo i po co kiedy oczy palą się i nie czujesz bólu zagryzanej wargi.
Nie potrzebne łóżko kiedy na podłodze dość wygodna i miękka jest wykładzina, która co któryś wieczór świadkiem jest grzechu i przestępstwa  niemoralności.
Po co komu udawane zbożnosci. 
Kiedy umiera się na nowo w czyjchś objeciach.
Pomiędzy nogami chowając się przed oczami wstydu.
Kiedy czujesz na plecach dotyk wbijanych w skórę paznokci, które zostawią bliznę tej wojny hormonów.
Kiedy na szyi skrapla się gorący oddech.
Gdy Kości i mięśnie tańczą w rytm nikomu jeszcze nie do końca znanej melodii.
Gdy pomału ogarnia grzech każdą myśl i gest.
Gdy logika nie może już głośniej krzyczeć i cichnie.
Gdy pazerność nie mówiąc nic bierze wiecej.
Kolejną falę rozlewająca się po każdym z nas.
Bez fal i szumu.
Dalej tańczący w uściskach.
Niekoniecznie naprzeciw sobie.
Nie raz obok, czasem za.
Niekiedy pod.
Ale ja zawsze w Tobie.
Do końca.
By zdążyć przeżyć jeszcze raz.
By czuć to magiczne drganie.
Uspakajający się oddech.
Serce które zwalnia bieg.
I tylko pot pieści nasze ciała.
My leżąc koło siebie nie czekamy aż zapłonie światło.

Wyszukiwanie
Wyszukaj w tym blogu:
Fraza:
Od kalendarz do kalendarz
 
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
3280
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
138
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
13
Księga gości
 
Zobacz serwisy INTERIA.PL